minus 17

Autor: Bobi Peru, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 stycznia 2014, 13:03:52

Oto człowiek, głodny i

czujny, wyczekuje mnie zmrożonym

Okiem,

 

i sikorka, jej kolory

tak piękne, jej brzuszka nie wyśniłby

Nikt,

 

Oto człowiek, barwa oka pustynia

I ten garniak, Boże, Gomułka, nie Lenin

Wiecznie żywy w martwych kolorach ziemi,

 

Oto człowiek, i sikorka oko kolorowe

Brzuszek okruszek

Głód

 

komu dać

Coś

kiedy widzisz co widzisz

Fedrę Berenikę

Ninette

 

paru innych

Paryż

 

ależ rozdziel to

daj nic nikomu,

zgaś nadzieję,

powiedz:

 

Umierasz, jest minus 17,

 

Ktoś musi umrzeć,

 

Weź okruszek

Weź okruszek

Weź okruszek

Komentarze (38)

  • Mnie pan, Bobi ocalić nie zamierza, a mnie zamarzła rura w piwnicy. Nie będzie wody.

  • będzie woda - w piwnicy, gdy rura pęknie i rozmarznie ...

  • będzie, będzie

  • Wtedy weź okruszek, i podziel nic między nikogo.

  • Dzielę się ze zwierzętami. Poł na pół.

  • A jeżeli nie ma nic...?

  • Bardzo mi się podoba. Napiszę w wolnej chwili więcej, bo wiele jest w nim miejsc godnych dłuższej uwagi.

  • o matko bosko i Jezusie święty, strach mnie obleciał, przed wieczornym udojem, a to źle wróży, noc na nic może być ;)...

  • Dla sikorek to coś, dla ludzi, być może nic. A nawet na pewno nic

  • Tak, Pani Wando, między coś a nic cienka jest granica...;)

    • Kamil Z
    • 23 stycznia 2014, 14:48:31

    Jest poezja w tej pozornej prostocie.

  • Miedzy coś a nic granicą jest okruszek. Strasznie smutno mi się zrobiło.

  • Kamil, Bobi jest prostak i jego język jest prosty, choć życie - pogięte:) Bobi uważa, że warto w pisaniu robić dwie rzeczy. Odcisnąć ślad, styl, a potem zniszczyć ślad, styl, i stać się niczym lub nikim. Drugie zadanie jest udojem prawie niemożliwym; tak trudno...

  • Prostota to atut. Tutaj jest poezja.

  • Aurora, smutek jest jak radość, tylko po drugiej stronie, rzeki. Wrócisz, poznasz pełnię. :)

  • Manuelo, czuję, że czujesz. Tak tak, nie nie. Wzór.

  • Oto człowiek, głodny i
    czujny, wyczekuje mnie zmrożonym
    Okiem,

    i sikorka, jej kolory
    tak piękne, jej brzuszka nie wyśniłby
    Nikt -

    - wiesz, Bobi, kiedy to przeczytałam, to przestałam na chwilę oddychać.
    Zestawienie tych obrazów kryje pod sobą wszechświat. Śmierć i nieśmiertelność.
    Piękny wiersz.

  • Bobi alias Dominiku porażająca prostota. Małgosia trafiła w sedno. Porażające. Ukłon!

  • Małgosiu, wielka to radość w ten wieczór styczniowy, dostać takie słowo, od Ciebie.

  • Jarku, dzięki naprawdę... To ważne, znaczy, że...warto szepnąć coś, czasem, nie tylko do siebie...

  • Dominiku, po drugiej stronie może wydawać się tak samo :)

  • to i ja dołożę swoje trzy grosze. jakiś kakiś dar masz bobi, że czytam zapominając o rzeczywistości, wciagasz ze wszystkim

    • Ir _
    • 23 stycznia 2014, 19:41:32

    "komu dać
    Coś
    kiedy widzisz co widzisz"

    ......

    "ależ rozdziel to
    daj nic nikomu,
    zgaś nadzieję"

    Wiesz, tak sobie myśle, że jeśli jest się w stadzie głodnym ...to jest się mniej głodnym. Można nasycić się nadzieją, że nie jest się sam.



  • Żono lota, to najpiękniejszy znak, jaki mogłem otrzymać, bo to ślad, i kop...dzięki ;)

  • Tak Ir, masz rację, ale masz ją - myśląc. Myśląc, analizując rzeczywistość, potem poddając ją - syntezie. A w tym skrobie nie było czasu na analizy, dywagacje i miary. Tzn branie miar. Był czas na krótki udój, i stało się. W tej pieluszce, przez którą przecedzam mleko, okruszki, brudy, skrawki dawnej świetności - Racine, i jego kobiety przeklęte, Fedra, Berenika, Ninette. Bobi jest prostak, pamiętajcie o tym...

    • Ir _
    • 23 stycznia 2014, 21:41:00

    Bobi, nie kokietuj żeś prostak :)

  • Nie, no czemu, Bobi?

    Łagodnie chcialam się tylko poprzyglądać. Ale nie jest to łagodny wiersz. Napiszę, jak go odczuwam: najpierw mnie ujął, rozbroił. To było, jakby ścierać meszek z orzecha, czy kasztana. Ale potem zabrał się za skorupkę. To przerwotnie podwójny wiersz. Albo potrójny nawet, bo wrzuca sporo etycznych okruchów. Ma takie piękne, l u d z k i e fragmenty, kiedy nie umie "wyśnić jej brzuszka" lub jest rozdarty, bo nie można dać przecież wszystkim, a mróz i śmierć są coraz bliżej. Ale ma też fragmenty 'ptasie', a nawet drapieżne, np. ten, gdzie sikorka widzi Oko. Ale najlepsze jest w nim, że on jest tymi trzema wierszami jednocześnie, że nie wiadomo, kiedy jest którym, i kto kogo karmi. Najlepsze, ale jest w tym coś drapieżnego, coś niebezpiecznego, jakieś jasne widzenia - ten koniec taki, zimno, jak w przerębli.
    (Coś z łowienia ryb, też i romnażania chleba: musi być trudno rozdzielać te okruchy, ale jeszcze trudniej jest chyba, żeby naprawdę 'wzięli'. To ja mogłabym się bać tego wiersza, nie Bobi :)))

  • M, tzw natura, potoczki z jeleniem i sarenką, i człowiek w tym, nie istnieją, jak wiesz... Rzeczywistość to -17, i śmierć, obcość, strach i ptaki, ptaki są przeraźliwie obce człowiekowi, jak nic innego, co żyje, może ryba, w przerębli, dorównuje. Jest druga przestrzeń, tzw kultury i tym wszystkim, co czyni z łbem człowieka myślącego, jest przestrzeń trzecia - i ta jest rzeczywiście niebezpieczna, bo mrozi prawdziwie, jest zimna i trwa, Bobi miał kiedyś przyjemność pojechać, w -17, ciężarówką, do lasu, nocą, by tam zostać, ale gdzie tam, znaleźli, docucili, dali okruszek... I takie to historie głupie kołaczą w jego biednej głowie;)

  • Wszystkim Okiennym, za ślad na tej ziemi zmrożonej - także wielkie dzięki.;)

  • Dominiku leniu, weź przykład z Bobiego. Ja wezmę okruszek, wezmę okruszek, wezmę okruszek i zacznę od początku. Tekst ożywczy. klasa.

  • Klasa wczoraj. Dziś też. Pojechałem do miasta kupić 10 torebek ziół prowansalskich (je się fajnie wdycha podgrzane, cóż za wizje spaghetti!). No więc pojechałem w piżamie wyjściowej, bo wskutek ziół i spaghetti nie mieszcześ się w spodnie tak zwane niepiżamowe. Zamyślony byłem, nie powiem, że nie, czasami myślę. Wróciłem do domu, uśmiechnąłem się do żony, która była w pobliżu, otworzyłem kufer, żeby wyjąć zioła i zamknąłem kufer. Żone podprowadziłem miłośnie w inny kąt majętności i dopiero wtedy przetarłem ze zdumienia oczy, bo w kufrze ujrzałem dziesięć piw mocnych. Ech, starzeję się, olaboga, laboga!

  • dzięki Wiktor

  • Pięknie, Bobi. Nie znałem!
    :)
    Kolejny, jeszcze trawię.

  • Ja raz przymarzłem do ziemi
    ale to z własnej głupoty :-D

  • Ja nie wiem o co chodzi przedmówcom, ale chyba nie o to chodzi w tym tekście.
    Raczej idzie o takie myślenie(tak mi się wydaje), że jak już dać komuś to niesprwiedliwym byłoby nie dać reszcie. Jak nie dać to nie dać wcale a nie jakiejś wybranej części potrzebujących. Taka krzywizna moralna, mocno popieprzona. Sprawiedliwość i równość w dostępie do nica.
    Poza tym mogłeś napisać jaśniej a nie jakieś okruszki i brzuszki sikorek wyśnione :-D

  • dzięki Witek

  • Ludwig, no nie umiałem inaczej, sorki sikorki, i dzięki za czytanie

  • a może ją jednak zostawić?
    świetny wiersz

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się